Blog > Komentarze do wpisu

Nóż za drzwiami

Winę za to, że kiedy otworzyłam drzwi, stał przede mną mój syn z wymierzonym we mnie nożem kuchennym zwalę na Amerykanów, na których w tym tygodniu jestem wściekła. Wściekła jestem na nich za coś zupełnie innego i wściekła jestem tylko na kilkoro z nich, ale kolektywnie wszystkim się oberwie! Za to, że pewnie kierowani dobrymi chęciami, kreują atmosferę zagrożenia, permanentnego niebezpieczeństwa i klimatu podejrzliwości i nieufności. Za to, że szef szefów i generał generałów wychodził z założenia, że pokonywanie trasy z domu do pracy powinno odbywać się każdego dnia innymi ulicami nie zważając na to, że w Garmisch jest bardzo ograniczona możliwość kombinacji ulicznych. Miało to skołować bawarskich terrorystów kryjących się w idealnie przyciętych żywopłotach, tylko czekających na generała generałów żeby go przechwycić, zapchać białą kiełbasą i opić piwskiem. Za to, że raz po raz, w ramach ćwiczeń wojskowych nakazują piętnastu ośmiolatkom wcisnąć się do kanciapy nauczycielskiej, zamknąć drzwi i czekać aż terrorysta z karabinem maszynowym nie przyjdzie i nikogo nie zabije bo to tylko ćwiczenia są. Jednakowoż, gdyby się jak zdarzyło, że terrorysta prawdziwy i broń prawdziwa, zabiłby wszystkich naraz w tej ciasnej kanciapie! I za pogadanki o tym jak zachować się w autobusie szkolnym. Normalnie mówiłoby się o tym, że nie można pluć, rzucać bułkami z szynką, wymiotować na sąsiada lub całować się na ostatnim siedzeniu. A u nas? Dzieci dowiadują się co robić kiedy obok autobusu pojawi się podejrzany samochód, z którego niewątpliwie wychyli się broń i zacznie strzelać. Należy się wtedy szybko schować pod fotel z przodu i czekać na rozwój wydarzeń! To teraz wyobraźcie sobie panikę na każdych światłach w Monachium podczas szkolnej wycieczki do zoo…skąd wiadomo który to „podejrzany” samochód?

Janek wstał dzisiaj rano trzymając się za ucho. Z zapalenia ucha środkowego mogłabym doktorat napisać nie kończąc nawet medycyny więc wszystkie zabiegi* przebiegły w spokoju, z humorem i z piosenką* na ustach. Email do szkoły, rozpakowanie drugiego, przygotowanego o szóstej dziesięć śniadania i dresy zamiast wyprasowanych na kant jeansów. Janek po zabiegach poczuł się lepiej i zajął się swoją karierą dziennikarską* , a ja łamiąc wszystkie przepisy WRMOAAE-u* zostawiłam go w samego w domu w celu udania się do apteki po składniki do powtórnego wykonania wyżej wspomnianych zabiegów. Przed wyjściem przeprowadziłam profesjonalne szkolenie z zakresu bezrodzicowego przebywania w domu. Mamy komórka – wypróbować, działa, taty komórka, wypróbować, działa, jeśli zobaczysz na wyświetlaczu domowego telefonu SCHOOL – nie odbierać. Jak się dowiedzą, że Jaś sam w domu, kłamać przecież nie potrafi, przyślą MPsów *. No i oczywiście nie otwierać nikomu, ja i tata mamy klucze więc sobie sami otworzymy. Myśląc o ludziach którym Jaś nie powinien otwierać, nawet do głowy mi nie przyszli zbrodniarze, gwałciciele, mordercy i włamywacze! Niechcianymi gośćmi zazwyczaj są świadkowie Jehowy, Mormoni, listonosze, sąsiedzi z prośbą o kupienie im papierosów w PXie* bo taniej lub kolędnicy! W trakcie półgodzinnej wyprawy do apteki, zadzwoniłam do Jasia dwa razy a Chris raz. Wracam, przekręcam klucz w drzwiach, otwieram drzwi a tu stoją przede mną wielkie oczy i ręka dzierżąca największy nóż kuchenny jaki posiadamy. „Myślałem, że to jakiś terrorysta!” - powiedział Jaś! Ktoś naprawdę spieprzył swoją robotę…

 

*zabiegi – przeciwzapalnie - Nurofen, Ciproflaksacyna do ucha, holistycznie: tabletki Sinusitis doustnie i poduszka z podgrzanej cebuli nausznie.

*z piosenką – nowa miłość muzyczna - Crystal Fighters!

*karierą dziennikarską – Jasiek od kilku tygodni pisze gazetkę. W szkole naszej militarno-ekologicznej oszczędzamy papier więc żeby rozpowszechnić Jaśka gazetkę, założył blog i tam publikuje swoją twórczość. Zapraszam i jeśli wam się podoba, poproszę o komentarz. Janek bardzo się ucieszy. Uwaga! W języku obcym jest! Capital

* WRMOAAE-u – Wydział Rodzinny Ministerstwa Obrony Armii Amerykańskiej w Europie. Sama wymyśliłam ten akronim, ale jestem pewna, że nie jestem daleka od prawdziwego.

* MPsów – Military Police, elitarna grupa postlobotomiczna udająca policjantów.

* PXie – Post Exchange – zrozumiłe przecież, że to sklep wielobranżowy

piątek, 24 maja 2013, aniukopisadlo

Polecane wpisy

  • Pakować się!

    Wiosna to czas zmian. Co rusz ktoś włosy farbuje, męża zastępuje kochankiem czy dzieci wymienia na wyższe i grzeczniejsze. Ktoś wyjeżdża, inny ktoś nie wie czy

  • Zanim zwariuję...

    Co roku z naszej małej Ameryki ktoś nagle znika, wyjeżdża niepostrzeżenie, kogoś żegnamy, machamy chusteczkami i ronimy łzę nad nieborakami. Za moment ktoś nowy

  • Wolontariuszem być jeszcze raz...

     Kiedy zaczynałam pracę jako wolontariusz pomocnik instruktora narciarskiego, myślałam, że na nartach jeżdżę nieźle. Wystarczająco dobrze, żeby pięciole

Komentarze
sylaba20
2013/05/24 19:22:21
Ha!!!!!!!!!!!!!!!!!

Skoro to już opisałaś, to nie będę się powtarzać. Wspomnę tyle, że w podobnej schizie uczą się dzieci na Florydzie - ale to na skutem zeszłorocznej masakry w Newtown. Cieszę się, że to nie Oklahoma czy Kansas, bo doszłyby też "tornado drills".

Ilu terrorystów jest na Florydzie to nie wiem, ale psycholi, którym zachciało się szkoły wysadzać w powietrze - w promieniu 9 mil ostatnio znaleziono dwóch.

Mimo wszystko nie chciałabym, żeby dziecko czekało na mnie z nożem w rękach.
-
2013/05/24 20:06:14
Nie no Sylaba, pisz! Pisz koniecznie!

A propos Newtown...jak było u was? U nas rodzice dostali maila, że nie pozwala się dzieciom rozmawiać na temat Newtown w szkole, głośno bo to wzbudza strach i panikę. Co ty na to? Oczywiście ja - jako pierwszy opozycjonista Ameryki (do niej jeszcze nie należący) uważałam wtedy, że o takiej tragedii należy rozmawiać, przecież te dzieciaki i tam o tym słyszały w mediach i zostały takie same z tymi emocjami, myślami, strachem...

A o nożu długo rozmawialiśmy dzisiaj...wniosek Jasiek wyciągnął taki, że szkoda, że zrezygnował z judo...nie wiem czy w tę stronę miało iść. Mam nadzieję, że jak to mówiła moja starsza koleżanka Basia "glina jeszcze do wyrobienia" więc do roboty!
-
sylaba20
2013/05/26 02:52:45
Aniu, w szkole "Kozy" pan "wychowawca" zainicjował rozmowę. M.in. wspomniał, że dzieci powinny czuć się bezpiecznie (z powodów istniejącego ostrego security).
Żadnych zakazów nie było.

Natomiast my, rodzice, otrzymaliśmy jakiś czas później telefon ze szkoły (nagranie, od pani dyrektor), która tłumaczyła, że szkoła swoje "security" jeszcze bardziej zaostrza, ale w jaki sposób - dla bezpieczeństwa wszystkich - nie mogła już wyłuszczyć. Ja tylko zauważyłam "gołym okiem", że przy szkole jest zawsze samochód policyjny.
-
dorwer
2013/05/26 03:46:01
Wspaniała wolna Ameryka. Jak ja się cieszę, że nie mam zbyt dużo z nią do czynienia. Mieszkam sobie jak u Pana Boga za piecem, na małej wysepce, której zagrażają jedynie ... Chiny, no i może trzęsienia ziemi, tsunami, tajfuny i landslides...
Ale, ale moje starsze dziecię posiadające paszport USA jest nagminnie bombardowane SMSami z tutejszej krypto ambasady (Tajwan i USA nie mają oficjalnych stos. dymplomatycznych). SMSy ostrzegają ją przed nadchodzącymi tajfunami, demonstracjami na stołecznych ulicach, air raid drills itp. No cóż, nie ma jak państwo ... nad-opiekuńcze.
Aniu, dobrze, że to był tylko nóż, aż strach pomyśleć w ilu domach dzieci amerykańskie mają dostęp do broni palnej...
-
2013/05/26 17:49:48
Sylaba, u nas też stoi samochód policyjny, ale ich jedynym zadaniem jest cotygodniowa zmiana decyzji co do zawracania na parkingu przed szkolą. Mam tylko jedno upomnienie tylko dlatego, że znam bardzo dobrze szefa naszej policji...

Dorotka, Zosia jest Amerykanką? To się dorobiłaś! Właśnie myślałam o tej broni - tak niewiele brakuje do tragedii!